Obsługiwane przez usługę Blogger.

Gdzie i jak uczyć się niemieckiego w Berlinie?


[wpis gościnny]

Berlin da się lubić  otwarci ludzie, mnóstwo wydarzeń kulturalnych, fascynująca historia w tle, do tego dużo zielonej przestrzeni i kuchnia z całego świata na wyciągnięcie ręki. Poza tym można bez problemu porozumieć się po angielsku i bez trudu znaleźć krąg przyjaciół z Polski.

Dahlem – Freie Universität, muzea, wille oraz sporo zieleni

Sielankowe widoki w Domäne Dahlem

Większość z Was kojarzy pewnie Dahlem z kampusem uniwersytetu FU i licznymi willami ulokowanymi gdzieś na skraju sosnowego lasu. Dahlem to część Berlina, w której można poczuć się jak poza miastem. Polecam zaplanować sobie więcej czasu na poznanie okolicy, bo  tamtejsze muzea i inne atrakcje są warte uwagi. Gdzie zatem wybrać się w Dahlem?



Wspinanie & bouldering w Berlinie

Boulderklub Kreuzberg
Gdzie się wspinać w Berlinie? W mieście tak płaskim i sporo oddalonym od gór i skałek, pozostaje panel lub kilka innych, miejskich outdoorowych możliwości. Zebrałam kilka informacji praktycznych  na temat lokalnych ścian wspinaczkowych i boulderowych, dostępnych przewodników i możliwych weekendowych wyjazdów z miasta (do 3 godz. jazdy samochodem). Poznajcie ze mną berlińską scenę wspinaczkową!

Babelsberg – urokliwa część Poczdamu


Jeśli Berlin, to także Poczdam – zwykle w takim turystycznym pakiecie sprzedawane są wycieczki do niemieckiej stolicy. I wtedy oblegany jest kompleks Sanssouci, poczdamski rynek starego miasta i na tym właściwie wycieczka się kończy. Sama taki program serwowałam znajomym... dopóki nie odkryłam Babelsberg – dawnej czeskiej osady, będącej dziś częścią Poczdamu. W tym poście skupię się na samym starym mieście Babelsberg, parku i zamku, zatem właściwie na Babelsberg Nord. Opis miasteczka filmowego Babelsberg (w Babelsberg Süd) będzie stanowił kiedyś odrębny wpis na blogu. 
Babelsberg, Potsdam, Deutschland

Gentryfikacja – o tym, jak zmienia się Berlin

Nowoczesny kompleks biurowy przy May-Ayim-Ufer
Kiedy pierwszy raz przyjechałam do Berlina, zachwyciło mnie poczucie wolności i luzu, którego nie czułam wcześniej odwiedzając jakąkolwiek inną metropolię. Odkrywając stopniowo kolejne dzielnice, natrafiałam na mnóstwo przestrzeni niczyich, niezagospodarowanych przez miasto terenów przekształconych w kluby, galerie sztuki czy skłoty. Na ulicach królował chaos, tak samo jak na miejskich murach street art i graffiti. Koszty życia i czynsze były niskie (za pierwszy pokój w Berlinie płaciłam 220 eur). Dlaczego piszę o tym w czasie przeszłym? Bo takiego Berlina już nie ma. W przeciągu niespełna dziesięciu lat miasto bardzo zmieniło swój charakter, a ja, jak i wielu moich znajomych/lokalsów, przyglądamy się tym transformacjom z niepokojem.