Obsługiwane przez usługę Blogger.

November in Berlin

Bauhaus Archiv/Museum
 Większość z Was pewnie nie narzeka na nadmiar wolnego czasu. Ja również nie, choć ostatnio mogłam pozwolić sobie na wykorzystanie wolnych chwil zupełnie po swojemu. Poza licznymi innymi pomysłami, zaplanowałam też intensywne zwiedzanie Berlina na nowo i korzystanie z każdej nadarzającej się okazji, by poznawać nowe miejsca. Stałam się wręcz turystką! Co udało mi się zrobić w ciągu ostatniego miesiąca od powrotu ze Stanów (niestety posta z USA jeszcze nie zdążyłam przygotować :( )?

1. Zamówiłam 'Museumspass Berlin' i zwiedzałam muzea.
Ta specjalna karta gwarantuje bezpłatny wstęp do ponad 50 muzeów w Berlinie. Kosztuje jedynie 24€ (ze zniżką - 12), zatem jeśli planuje się intensywne zwiedzanie, bardzo się to opłaca. Największy problem stanowiło dla mnie podjęcie decyzji, w które miejsca się udać. W końcu postawiłam na 'klasykę' (głównie ze względu na ciekawe wystawy sezonowe) i odwiedziłam: Jüdisches Museum, Berlinische Galerie,  Gemäldegalerie, Alte Nationalgalerie, Pergamonmuseum, Neues Museum, Naturkundemuseum i Bauhaus Archiv. Na mojej liście było jeszcze parę innych miejsc, ale fizycznie nie dałam rady więcej zobaczyć. Po paru godzinach zwiedzania miałam wrażenie, że wciąż jestem w tym samym punkcie i oglądam te same rzeczy. Niemniej jednak bardzo polecam wszystkim, którzy planują krótki, ale intensywny pobyt w Berlinie i tym, którzy zwiedzanie berlińskich muzeum mają jeszcze przed sobą.


Alte Nationalgalerie

2. Zajrzałam do opuszczonych miejsc - Blub!
Blub to opuszczony basen, a właściwie ogromny park wodny, który funkcjonował w latach 1985-2005. Obecnie, obiekt jest na stałe zamknięty. Szkoda, że nie udało mi się dotrzeć do Blub za czasów świetności, bo wydaje mi się, że mogłoby mi się tam spodobać :) Opustoszone miejsce ma jednak i dziś sporo uroku. Spacerując po tym dawnym wodnym centrum rozrywki można natknąć się na porzucone dokumenty, zdjęcia, segregatory i wiele innych przedmiotów wskazujących na to, że nikt nie zatroszczył się o właściwą likwidację basenu. Rzeczy te nadają jednak klimat zdewastowanemu budynkowi. Do Blub łatwo dostać się transportem publicznym - U-7, przystanek Grenzallee. Teren nie jest zamknięty, ani strzeżony, zatem wejście do środka nie przysparza żadnych problemów. 


3. (Prawie) codziennie umawiałam się ze znajomymi w innych miejscach.
Mając dużo wolnego czasu, dobrze jest nadrobić zaległości towarzyskie. Aranżując spotkania ze znajomymi starałam się planować wyjścia do zupełnie nieznanych, nowych miejsc na barowej/kulinarnej mapie Berlina. Poznałam i mogę polecić m.in. Industry Standard (bar tapas, Sonnenallee 83), Pacifico (koreańskie burgery, tacos, kimchi i wiele więcej; Oranienstr. 147), Rias Bar (duży wybór drinków & bardzo przyjazne i klimatyczne miejsce, Manteuffelstr. 100). Nie zapomniałam też o starych, dobrych sprawdzonych miejscach, takich jak m.in. Markthalle Neun (w czwartki 'street food'!), Cabslam (głównie śniadania i burgery), Transit, Zuckerbaby, Club der polnischen Versager, Tante Lisbeth, Rummels Perle i wielu wielu innych. 

Markthalle Neun
Cafe Valentin
4. Wybrałam się do odległych dzielnic. 
Jak zwykle, kiedy mam więcej czasu, staram się zaglądać do dzielnic, w których na co dzień się nie poruszam. Tym razem były to: Spandau, Grunewald, Rummelsburg, Pankow i Prenzlauer Berg (muszę przyznać, że dawno nie zapuszczałam się do Prenzlauer Berg, ale spotkania ze znajomymi wymusiły na mnie podróż i tam). W Berlinie turystą można być cały czas - wystarczy zaplanować odwiedziny w oddalonym zakątku miasta, zajrzeć do nowo otwartej kawiarni, czy udać się na wystawę do galerii po przeciwległej stronie Ringu ;)

Spandau
5. Buszowałam po pchlich targach i sklepach ze starociami.
Nieustannie poszukuję oryginalnych drobiazgów do mojego mieszkania. W listopadzie często zaglądałam do Antik & Trödelmarkt na Richardstr. To bardzo eklektyczny 'flohmarkt' otwarty codziennie, w godzinach nieosiągalnych dla ludzi pracujących (czynny od 10:00 do 18:00). Moim największym odkryciem okazał się sklep ze starociami A.B. Czaja na Bürknerstraße 26 (więcej o tym: na Neukoellner.net). Pracujący tam Pan jest bardzo miłym Polakiem, który już od paru lat mieszka w Berlinie i specjalizuje się w wyszukiwaniu ciekawych mebli i akcesoriów domowych. Sympatyczne miejsce, z dobrą muzyka w tle :)


A.B. Czaja
W ostatnim czasie dużo skorzystałam z Berlina. Oczywiście robiłam znacznie więcej, niż opisałam powyżej, celowo pomijając nocne wyjścia i sportowe aktywności. Skupiłam się na tym, co mogłoby Was zainteresować i zainspirować do odkrywania miasta. Mogłabym też na pewno znacznie więcej skorzystać z wolnego czasu, ale w międzyczasie musiałam też parę razy wybrać się do Polski (w tak krótkim czasie byłam w Łodzi, Krakowie, Tarnowie i Poznaniu!). Na liście zabrakło na pewno koncertów i teatru. Mam to w planach na najbliższe dni!


Brak komentarzy